O tym jak pani z drogerii wie lepiej...

    Czytałam różne historie na blogach. Jak to jesteśmy cudownie obsługiwani przez pracowników drogerii. Profesjonalistów, przynajmniej taką mam nadzieję. Rzadko kiedy zdarzają się nieprzyjemne sytuacje. Wielu z pracowników jest naprawdę pomocnych, potrafią pomóc i naprawdę dobrze doradzić. Jednak czasami zdarzają się perełki takie jak ta, którą spotkałam w drogerii Super Pharm. Do sklepu wybrałam się nie tak dawno po puder do twarzy. Nie miałam jakichś specjalnych wymagań. Chciałam kupić sypki bądź prasowany puder. Jakiś ładny żółciutki odcień, którym mogłabym przypudrować moją lekką zaczerwienioną twarz. Taka moja alternatywa dla podkładów. Ot, taka moja fanaberia.

puder



Krótka historia próby zakupu pudru...




W tym celu wybrałam się do pewnej drogerii, która ma także aptekę na swoim terenie. Na stoisku z kolorówką podeszła do mnie miła, młodziutka ekspedientka i z uroczym uśmiechem zaoferowała swoją pomoc. Pomoc zawsze mile widziana, więc poprosiłam o pomoc w wyborze i to był mój błąd. Gdyż owa konsultantka, zamiast dać mi tester pudru, do samodzielnego przetestowania zaczęła sama na swoich rękach pokazywać, jaki to piękny odcień. I tak robiła z każdym innym produktem, jaki miała w ręku.

  • O widzi pani, jaki ładny?
  • A może ten?
  • Ładny odcień, prawda?
  • A ten jaki ładny!

I tak po kolei śmigała z każdym pudrem. Zupełnie jakby sama dla siebie wybierała. Miałam wrażenie, że o mnie zapomniała. Nawet nie zdążyłam się dobrze przyjrzeć i już śmigała z następnym. Niczym błyskawica. Tak jakby sama sobie kupowała puder. Szczerze mówiąc, zakręciło mi się w głowie od jej pomocy. Grzecznie podziękowałam, mówiąc, że muszę się zastanowić i czym prędzej uciekłam, ale nie z krzykiem, choć mało nie brakowało :D

Macie jakieś swoje ciekawe historie ze sklepów ? Podzielcie się, chętnie poczytam.

Podobne Posty: